poniedziałek, 26 stycznia 2015

Wielkie oczy.

Wielkie oczy.

    Wielkie oczy obserwują jego okno. Jeszcze świeci się tam światło. On czeka. Czeka, by gdy tylko zapadnie ciemność, wyruszyć na łowy. Zmącić kolejny sen. Wysłać zbłąkaną duszę tam, gdzie już dawno powinna się znaleźć.
    Boisz się ciemności? Niepotrzebnie. Bardziej uzasadnionym jest bać się tego, co w niej czyha. Nigdy się tego nie dowiesz. Ale jeśli spróbujesz...twój zysk lub twoja strata. Wyobraźnia czasami potrafi zmienić wymysł w coś równie prawdziwego jak ja i ty.
    Już. Światło zgaszone. Wysuwa się ostrożnie z krzaków i podchodzi coraz bliżej. Parapet. Okno.
    "No dalej. Otwórz. Proszę. Poznamy się trochę lepiej".
    Ten szept. Ofiara słyszy każde słowo. Jednak leży nieruchomo sparaliżowana strachem. Szept robi się coraz bardziej natarczywy. Mały chłopczyk nie umie już tego wytrzymać. Krzyczy. Płacze. Przybiegają rodzice.
    Gość odskakuje zły od okna. Kryje się w ciemności. Patrzy z wściekłością jak wyglądają na zewnątrz. Potem tłumaczą dziecku, że tu nic nie ma. Każdy tak robi. Dlaczego? Tak bardzo boją się świata innego niż ich własny. Wszyscy wolą pozostać w bezpiecznych murach więzienia, w którym sami się zamknęli.
    Przybysz nie zamierza zrezygnować tak łatwo. Czeka do następnej nocy. Widzi go. Jak bawi się. Odrabia lekcje. Wreszcie kładzie się spać. On wie, że nie będzie. Znów zajmuje to miejsce. To samo zdanie. Lecz tym razem, gdy ojciec po raz kolejny otwiera okno, on wślizguje się ostrożnie do środka. Kryje się w piewszym cieniu, jaki znajduje czyniąc go odrobinę ciemniejszym.
Nareszcie. Zostaje z nim sam na sam. Czuje jego przerażenie. Szybko bijące serce. Dreszcze.
    "Dlaczego mnie nie wpuściłeś ? To niemiłe. Jesteś niegrzecznym dzieckiem".
    Szepta mu wprost do ucha. Jego oddech i głos to koszmar każdego dziecka, które dopadł.  Słyszy ciche łkanie. Melodia dla jego uszu.
    Chłopiec zwija się w kłębek pod kołdrą. Olbrzymie oczy przybyłego wypełniają całą przestrzeń.
    "Przede mną się nie ukryjesz".
    Chłopiec krzyczy, a z oczu wypływają mu strumienie łez. Lecz zanim rodzice zdążą to usłyszeć i jakkolwiek zareagować, on ściska go za gardło. Zapada cisza. Dziecko przez chwilę usiłuje wydać z siebie głos. Nie może. Jego uścisk nadal trwa.
    "Po co to robisz? Nie przerywaj naszego spotkania! ".
    Gość przybiera przeróżne postacie. Wszystkie na raz. Migotają przed oczami chłopca. Doprowadzają go do paniki. Upada zemdlony.
    "Do zobaczenia".
    Przestrzeń pod łóżkiem wydaje się być wystarczająco ciemna. Czemu nie? Zostanie tu na dłużej. Aż dorośnie. Dorosłe są najgorsze.


    Cześć. Nie myśl, że nie mamy imienia. Nazywamy się Strach.
A Strach... żyje w Was wszystkich, prawda ?
Jesteśmy wszędzie. Nie widzisz nas? To poczekaj, aż zapadnie noc i przyjdzie samotność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz