Upadły.
Anioł upadł ostatecznie. Opuścił go Bóg, opuścili go ludzie. Był taki samotny. Teraz ukrywał się pomiędzy Niebem a Ziemią w mrocznej pustce. Ciemności. Płakał. Nad losem swym, jego stwórcy i istot ludzkich. A to wszystko przez jeden nierozważny czyn, jedno błędne zdanie. Nie ingerował wogóle w świat ludzi. Oni z czasem nazwali jego kryjówkę piekłem. Miał tam panować ogień i potworne gorąco. Bóg i jego kapłani przekonali ludzi, że jeśli będą źli, trafią tam. Wreszcie ich szatan otrzymał nawet imię – Lucyfer. A jego liczbą była sześćset sześćdziesiąt sześć, bo tyle kwadrylionów lat miał odbywać swą karę, aż zdecyduje się nawrócić. Więc ludzkie pojęcie wieczności boskich kar było błędne. Jednak ludzcy mieszkańcy Ziemi interpretowali to inaczej. Załamany Anioł nie mógł nawet prosić o śmierć, bowiem anioły umrzeć przecież nie mogą.
Żałował bardzo swego nikczemnego uczynku, jakim było sprzeciwienie się Bogu, gdy ten nakazał czcić ludzi jako równych sobie. Siedząc tak teraz w swym ciemnym zakamarku, pokutował ciężko. Już nie uważał się za lepszego. Ludzie i tak wierzyli w każde słowo Boga, aniołów i kapłanów. Czuł się "podczłowiekiem". I zapewne tak było. Nie mógł się pogodzić z nowym imieniem i nazwą miejsca, w którym przebywał. Tutaj nie było ognia. Tylko czerń i zimna pustka bez choćby odrobiny ciepła i światła. Wreszcie ludzie przypisali mu kolejne cechy. Dostał umiejętność przybierania dowolnej postaci i opętania dusz istot ludzkich. Ponadto armię podwładnych demonów. Tak przynajmniej myśleli oni. Anioł postanowił w swej rozpaczy udać się na Ziemię. Wiedział, że nic im nie wytłumaczy bądź oni nie będą go słuchać. Nie miał wtedy jeszcze pojęcia, że nazwa "szatan" daje naprawdę wiele możliwości. Wędrował między niebem, Ziemią i swą ciemnością i rozmyślał o istnieniu.
Podczas swej podróży ujrzał w jakim zakłamaniu żyją dusze na Ziemi. Jak opanowuje ich zło, którego nie on jest sprawcą. On im tego nie kazał robić. To Bóg stworzył ich takich i pokochał. On zasiał w nich zło, a jemu - odrzuconemu słudze, nakazał je pielęgnować i szerzyć. Ale Anioł nie czuł się zły. Nie do tego został stworzony. On musiał przebywać poniżej bytu ludzkiego za karę, za próbę uświadomienia Bogu, że to dzieło nie jest godne Boga. Że nie jest idealne. Choć może źle to przedstawił. Już nie chciał, aby ludzie oddawali cześć aniołom. Wystarczyło mu, by po prostu czcili Boga i nie robili tego, co do tej pory. Myśleli, że było coś takiego jak piekło. Piekła nie było. Na końcu swej wyprawy natknął się na grupę ludzi otwarcie czczącą szatana. Jego. Lucyfera. Choć on miał inne imię...którego mógł używać jedynie w postaci wzniosłego anioła światła. Ale on już nim nie był. Wyznawcy szatana nazwali siebie iluminatami, a ich znakiem był pentagram, czyli odwrócona gwiazda...
W Aniele wezbrało obrzydzenie, gdy patrzył na ich rytuały. Były przerażające. Tylko ludzie są zdolni do takiego okrucieństwa. Anioł nie mógł na to patrzeć i powrócił ze smutkiem do swej kryjówki. Ale jej już nie było. Zastał tam tylko ogień, armię demonów i potępione dusze cierpiące straszliwe męczarnie. Więc Bóg chciał urzeczywistnić to, co głosili jego kapłani. Anioł nie potrafił tego zaakceptować. Załamany opuścił bez słowa miejsce, które teraz naprawdę było piekłem. A on miał sprawować rolę szatana. Nie chciał i nie zamierzał nim być. Ponownie zstąpił na Ziemię, wziął ze sobą przywódcę iluminatów i umieścił go w piekle. Odtąd to on miał być nowym szatanem. Człowiek przystał na to z chęcią. W jego rękach spoczęła wielka władza. Anioł wówczas opuścił wspominane już wiele razy Ziemię, niebo i to co obecnie było piekłem. Ludzie sami je sobie stworzyli. Zamieszkał w Nicości z dala od wszelakiego życia i Boga. Jednak on dosięgnął go i tu. Był twórcą jego samego i wszystkiego, co go otaczało. Rozbrzmiał wokół niego grzmiący głos:
— Sam sobie wybrałeś ten los, Lucyferze. Teraz musisz być tym, kogo stworzyli ludzie. Człowiek na twoim miejscu to zły wybór. Jest on owocem zła. Nie panuje nad tym. Ty musisz objąć te rządy. Bez zła dobro nie ma prawa istnieć. Bądź więc równowagą. Zło jest ci poddanym.
— Nie mam na imię Lucyfer! Panie, nie mogę patrzeć na zło, a więc nie będę też jego mentorem.
Bóg nie chciał marnować swego świętego czasu, dlatego zostawił Anioła na Ziemi. Od tego momentu był obecny w każdej żywej cząsteczce jaka tam istniała.
— Swymi uczynkami wyparłeś się wspaniałej egzystencji anioła światła, więc tkwij teraz tutaj w hańbie i obserwuj jak ludzie niszczą samych siebie. Teraz dzięki tobie już wiem, że te istoty są błędem. Wkrótce znikną. Anioł przez pozostałą większą część pokuty patrzył na koniec ludzkości. Człowiek któremu ofiarował tron piekieł, stał się zbyt potężny. Niemal stał się zagrożeniem dla Boga. Na świecie pozostało tylko zło. Opanowało ludzi, którzy dopuszczali się okropnych czynów, prowadzili wojny i całkowicie zatracili jakiekolwiek poczucie moralności. Wreszcie nadszedł czas. Przybyli Czterej Jeźdźcy Apokalipsy. To był koniec ich gatunku.
Bóg stworzył być może nową, lepszą rasę, ale tego nie można stwierdzić, bowiem wciąż dążymy do ciemności.
Żałował bardzo swego nikczemnego uczynku, jakim było sprzeciwienie się Bogu, gdy ten nakazał czcić ludzi jako równych sobie. Siedząc tak teraz w swym ciemnym zakamarku, pokutował ciężko. Już nie uważał się za lepszego. Ludzie i tak wierzyli w każde słowo Boga, aniołów i kapłanów. Czuł się "podczłowiekiem". I zapewne tak było. Nie mógł się pogodzić z nowym imieniem i nazwą miejsca, w którym przebywał. Tutaj nie było ognia. Tylko czerń i zimna pustka bez choćby odrobiny ciepła i światła. Wreszcie ludzie przypisali mu kolejne cechy. Dostał umiejętność przybierania dowolnej postaci i opętania dusz istot ludzkich. Ponadto armię podwładnych demonów. Tak przynajmniej myśleli oni. Anioł postanowił w swej rozpaczy udać się na Ziemię. Wiedział, że nic im nie wytłumaczy bądź oni nie będą go słuchać. Nie miał wtedy jeszcze pojęcia, że nazwa "szatan" daje naprawdę wiele możliwości. Wędrował między niebem, Ziemią i swą ciemnością i rozmyślał o istnieniu.
Podczas swej podróży ujrzał w jakim zakłamaniu żyją dusze na Ziemi. Jak opanowuje ich zło, którego nie on jest sprawcą. On im tego nie kazał robić. To Bóg stworzył ich takich i pokochał. On zasiał w nich zło, a jemu - odrzuconemu słudze, nakazał je pielęgnować i szerzyć. Ale Anioł nie czuł się zły. Nie do tego został stworzony. On musiał przebywać poniżej bytu ludzkiego za karę, za próbę uświadomienia Bogu, że to dzieło nie jest godne Boga. Że nie jest idealne. Choć może źle to przedstawił. Już nie chciał, aby ludzie oddawali cześć aniołom. Wystarczyło mu, by po prostu czcili Boga i nie robili tego, co do tej pory. Myśleli, że było coś takiego jak piekło. Piekła nie było. Na końcu swej wyprawy natknął się na grupę ludzi otwarcie czczącą szatana. Jego. Lucyfera. Choć on miał inne imię...którego mógł używać jedynie w postaci wzniosłego anioła światła. Ale on już nim nie był. Wyznawcy szatana nazwali siebie iluminatami, a ich znakiem był pentagram, czyli odwrócona gwiazda...
W Aniele wezbrało obrzydzenie, gdy patrzył na ich rytuały. Były przerażające. Tylko ludzie są zdolni do takiego okrucieństwa. Anioł nie mógł na to patrzeć i powrócił ze smutkiem do swej kryjówki. Ale jej już nie było. Zastał tam tylko ogień, armię demonów i potępione dusze cierpiące straszliwe męczarnie. Więc Bóg chciał urzeczywistnić to, co głosili jego kapłani. Anioł nie potrafił tego zaakceptować. Załamany opuścił bez słowa miejsce, które teraz naprawdę było piekłem. A on miał sprawować rolę szatana. Nie chciał i nie zamierzał nim być. Ponownie zstąpił na Ziemię, wziął ze sobą przywódcę iluminatów i umieścił go w piekle. Odtąd to on miał być nowym szatanem. Człowiek przystał na to z chęcią. W jego rękach spoczęła wielka władza. Anioł wówczas opuścił wspominane już wiele razy Ziemię, niebo i to co obecnie było piekłem. Ludzie sami je sobie stworzyli. Zamieszkał w Nicości z dala od wszelakiego życia i Boga. Jednak on dosięgnął go i tu. Był twórcą jego samego i wszystkiego, co go otaczało. Rozbrzmiał wokół niego grzmiący głos:
— Sam sobie wybrałeś ten los, Lucyferze. Teraz musisz być tym, kogo stworzyli ludzie. Człowiek na twoim miejscu to zły wybór. Jest on owocem zła. Nie panuje nad tym. Ty musisz objąć te rządy. Bez zła dobro nie ma prawa istnieć. Bądź więc równowagą. Zło jest ci poddanym.
— Nie mam na imię Lucyfer! Panie, nie mogę patrzeć na zło, a więc nie będę też jego mentorem.
Bóg nie chciał marnować swego świętego czasu, dlatego zostawił Anioła na Ziemi. Od tego momentu był obecny w każdej żywej cząsteczce jaka tam istniała.
— Swymi uczynkami wyparłeś się wspaniałej egzystencji anioła światła, więc tkwij teraz tutaj w hańbie i obserwuj jak ludzie niszczą samych siebie. Teraz dzięki tobie już wiem, że te istoty są błędem. Wkrótce znikną. Anioł przez pozostałą większą część pokuty patrzył na koniec ludzkości. Człowiek któremu ofiarował tron piekieł, stał się zbyt potężny. Niemal stał się zagrożeniem dla Boga. Na świecie pozostało tylko zło. Opanowało ludzi, którzy dopuszczali się okropnych czynów, prowadzili wojny i całkowicie zatracili jakiekolwiek poczucie moralności. Wreszcie nadszedł czas. Przybyli Czterej Jeźdźcy Apokalipsy. To był koniec ich gatunku.
Bóg stworzył być może nową, lepszą rasę, ale tego nie można stwierdzić, bowiem wciąż dążymy do ciemności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz